There are certain things that fail and some people that just don’t.
listopad 3, 2007
Moje przemyślenia po wczorajszym wieczorze:
- Chodzenie po klubach nigdy nie będzie moją zajawką.
- Nie rozumiem lamusów, dla których owa rozrywką nią jest.
- Nie mam z kim pośmiać się z tego, jak niektórzy ludzie są żałośni.
- Emilka śliiiicznie tańczy.
- Paradise to najlepszy drink.
- Papierosy są chujowe, mimo że ponoć ładnie wyglądam jak palę.
- Umiem w pełni rozkoszować się tańcem tylko do muzyki, którą sama sobie wybiorę.
- Dobrze, że Emilka ma Flapsa.
- Emilki znajomi nigdy nie mogliby być moimi znajomymi.
- W kolejce do łazienki można usłyszeć pół życia idiotek współczekających, łącznie z tym, jak to fajnie jest w klubach w Londynie i jak utopiła komórkę w kiblu <ok>
- Ain’t no party like a Daggermouth party!
Tak to sobie napisałam, żebym kiedyś może mogła zweryfikować swoje poglądy na różne sprawy, a póki co to mam nadzieję, że nic z tego powyżej się nie zmieni. No może chciałabym tylko mieć komu się wyżalić z beznadziejności tego wszystkiego.
Tyle.
…………………………………..
sierpień 2, 2007
Emilka mnie tak wkurwiła wczoraj, że ojej. Naprawdę, nie pamiętam, kiedy tak się ostatnio zdenerwowałam. Przedwczoraj już sobie wymarzyłam, że przyjadę do domu, to nagram sobie na płytkę set your goals i hit the switch, wezmę Bellę, pójdę na spacer i zagram w lotto. Zatem ubrałam się, przypięłam nawet badziki, nagrałam płytę, spakowałam torbę i szukam. Słuchawek. I nie mogę znaleźć. A MÓWIŁAM JEJ, ŻE MA NIE BRAĆ TYCH SŁUCHAWEK, BO JA INNYCH NIE MAM! To napisałam smsa do Emilki: “Jeśli wzięłaś moje słuchawki, to jesteś głupia pizda kurwa mać
“. No i po jakimś czasie mi odpisała, że wzięła. Jejuuuu popsuła mi cały, tak pięknie zaplanowany dzień! Kurde, to tak jakbym ja pożyczyła od niej korale na jeden dzień, a potem ich nie oddawała przez kilka dni nic jej nie mówiąc, chociaż ona by tego nie zauważyła, bo by ich akurat nie używała. I przyszedłby taki dzień w końcu, że od rana wymarzyłaby sobie, jak chce się wieczorem ubrać i jakie korale założyć, po czym po godzinie szukania i denerwowania się okazałoby się, że nie dość, że tych jej korali jeszcze jej nie oddałam, to sobie poszłam z nimi na np. spotkanie z moimi super_białostockimi_znajomymi. Boshhhhh.
I leżałam na łóżku, żeby się uspokoić, to aż moja mama się pofatygowała i przyszła się zapytać, co mi jest. To jej powiedziałam tylko “nic, leżę i się wkurwiam”. To wolała wyjść.
A potem mnie zdenerwowała, bo oglądałam sobie The OC, przyszła, patrzy na Adama Brody’ego i mówi, że jest do mnie podobny
A potem powiedziała, że takiego to bym mogła mieć chłopaka i czy nie ma do niego żadnego maila, żebym mogła od razu napisać. Ja mówię: “Mamo, on jest o 8 lat starszy.”. A ona, uciekając już na górę, co robi zawsze, gdy zbliża się jakaś kontrowersyjna wymiana zdań na poważne tematy, mówi: “Lepiej starszy niż młodszy, bo kobiety się szybciej starzeją, to i tak potem tego nie widać”. No kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.
Ale za to jeden aspekt mojej pracy mnie wczoraj pozytywnie zaskoczył, bowiem mój wujek powiedział, że mogę korzystać z samochodu służbowego aż do 20 sierpnia:)
i jeszcze Flapsik dostaje plusika, bo nie dość, że ma zajebistą gitarę, to jeszcze pisze Emilce wiadomości ośmioesemesowe, które są rymującym się wierszykiem:)