filozoficzno-refleksyjno-inspirująca notencja z dedykacją
listopad 2, 2008
Jako że dawno nic mnie nie wkurwiało…
NOT.
Bo ja się często denerwuję, tylko zbyt często o tym tu nie piszę. A jako że niedawno było Halloween, to warto by to zmienić. Bo wkurwia mnie, jak se teraz wejdę na grono i przewijam te nowe zdjęcia “znajomych” i każdy umalowany niczym goth-transwestyta i że niby to krew jest i się tak świetnie wszyscy bawili och ach. Jak się chciało najebać, to i można było bez tego, oszczędziłoby się przynajmniej wszystkim zbytniego przewijania bezsensownych i powtarzających się zdjęć.
Czy ktoś kiedyś umarł na katar? Nie? To ja będę zaraz kurwa pierwsza.
Nothing is as perfect as you can imagine it. A Chuck Palahniuk to jest wspaniały i TAK, jest to właśnie część filozoficzno-refleksyjna tej notki.
Częścią inspirującą jest natomiast to, że zauważyłam, że dla konieczności wystąpienia pewnych zdarzeń konieczne są określone okoliczności. Życie mnie tak zainspirowało, choć nie do końca odbieram to pozytywnie, ale po co mam wyjaśniać, bo przecież fajnie jest tak czasem zamieścić jakieś kompletnie wyrwane z kontekstu zdanie, które potem ktokolwiek może sobie do czegokolwiek dopasować, jak choćby do niefortunnego jedzenia kebaba w metrze kończącego się ubrudzeniem nowego płaszcza sosem.
Taki tam przykład, kompletnie NIE Z AUTOPSJI, żeby nie było.
Część dedykacyjna: Cześć Marcin
nie wiem.
kwiecień 12, 2008
Nie ma to jak pomyśleć sobie, że niech no tylko skończy się ściągać trzecia część dziewiątego odcinka the skins, a potem pójdę się przejść, po czym okazuje się, że kurwa pada.
Tak samo obudziłam się o 8:30, po 7 godzinach snu, po czym nie mogłam już zasnąć, choćbym bardzo chciała. Niefajne jest też, gdy śni mi się sprawdzian z fizyki.
Kolejną smutną rzeczą jest to, że pomimo swojego wieku, studiów i niby tak wielu ludzi naokoło, czuję że popadam w samotność, bo jakoś moi wszyscy super przyjaciele są dla mnie tylko wtedy, gdy im to wygodnie, a ja nie potrafię poprosić o więcej.
Smutne jest też, że Ola, którą znam 16 lat i z którą nadal niby utrzymuję kontakt, nie złożyła mi nawet wczoraj życzeń. Chociaż może nie jest to smutne, bo mi tam na znajomości z nią aż tak strasznie nie zależy, ale jest to takie zadziwiająco rozczarowujące.
A może dlatego nie potrafi mi się spodobać już żadna książka, bo przeczytałam w życiu już te 2 najwspanialsze?
Póki co życie nie rozpieszcza mnie jako dwudziestojednolatki.
Me myśli przefiltrowane kurwa.
grudzień 27, 2007
Najlepszym sposobem na uniknięcie spatosienia w zdaniu jest dorzucenie do niego jakiejś “kurwy”, tudzież innego przekleństwa, co też powyżej wykorzystałam.
- Poproszę ten zbiór opowiadań Sylvii Plath.
- Jest też “Szklany klosz”, ale to pewnie już pani czytała.
Nie, nie czytałam, ale to miło, że wyglądam na taką oczytaną.
o a co do świąt, to czemu są durne
bo tak:
wtedy w nocy mnie jeden kolo zdenerwował max
i pierwszy raz w życiu
ktoś faktycznie mi spierdolił święta!
no ale też to całe jedzenie
no dżizas, ile można
JAK BĘDĘ GŁODNA TO SE SAMA WEZMĘ BABCIU
i takie tam
i jeszcze dzielenie się opłatkiem
no kurwa
3 osoby mi życzyły żebym więcej jadła i już nie chudła
na co odpowiadałam: jeszcze 2 kilo, plz
dziadek oszczedza na ogrzewaniu, w domu u nich zimno jak chuj.
co jest pewnie mało trafnym porównaniem, acz dosadnym.
nad słowem “dosadny” zastanawiałam się pół minuty, kiepsko.
ale za to ładnie wygląda.
i w ogóle zamiast atmosfery szcześliwosci i ciepła domowego ogniska, pierwszy raz zaczęłam dostrzegać sztuczność i niefajność co było bardzo frustrujące i przygnębiające.
O i zawsze fascynowały mnie osoby, które miały mało przyjaciół i lubiły nie otaczać się ludźmi. Tak z wyboru. Tacy raczej, hm, samotnicy. Bo mało mówią, a więcej myślą. Bo nie mają komu mówić, to myślą. Tak, bogate życie wewnętrzne to coś, co mnie bardziej pociąga niż potok najbardziej wysublimowanych słów najbardziej wygadanej i elokwentnej osoby.
Moje myśli kołtują się w mojej głowie, nie mając ochoty wyzwolić mnie od tego mętliku i nieogarnięcia poprzez zwyczajne obnażenie się przed osobami z mojego otoczenia. Taki to kolejny dysonans.
Może boję się zrozumienia, bo tak przecież lubię wzbudzać zachwyt. A zrozumienie w moim przypadku oznaczałoby zrównanie się ze zwyczajną przeciętnością, nad którą tak bardzo lubię się unosić.
he_he.
if i had a gun, i’d FUCK your ethics full of lead.
grudzień 25, 2007
Nieważne ile razy się wsłuchuję w ten moment, zawsze słyszę tam “fuck”, a nie “pump”.
Z okazji mijających powoli świąt życzę sobie więcej spokoju, nauczenia się i-dont-care-ism’u, osobom którę lubię high five i oby tak dalej, a tym wszystkim, czyli w sumie większości, którzy mnie ostatnio wkurwili, rzekłabym tradycyjne “wypierdalaj”.
No bo jak można mnie TAK zdenerwować przed świętami. I o takie coś mnie oskarżyć, nawet mnie nie znając. No właściwie tuż po rozpoczęciu wigilii, bo po północy było. Chociaż znając to całe forum i tych pieprzonych off-topikowców to było takie przewidywalne kurwa. I ja, jako zestresowane dziecko, ciągle się tym przejmuję, ale tym razem to naprawdę mam czym. I jak tu kurwa komukolwiek ufać.
Haha, ależ zawoalowanie wyszło. Ale tak sobie pomyślałam, że i tak przez dłuższy czas będę o tym pamiętać, ale może nie na tyle, żeby pamiętać to wkurwienie, to se tu wejdę i przypomnę. A kiedyś pewnie zapomnę, jak mi spierdolono święta, to jak tu wejdę to i tak nie będę wiedziała o co dokładnie cho i się nie wkurzę znów.
Zresztą po co ja się tłumaczę.
A wczoraj poczułam się jak Sylvia Plath, bo najwidoczniej byłam pełna łez, jak szklanka wody nalana po brzegi trzymana w niepewnej ręce. No i właśnie się wylała ta woda. I to było takie dziwne i fascynujące, bo w pewnym momencie, prawie nie wiedzieć czemu, zaczęłam po prostu strasznie płakać.
I w ogóle często odnajduję jakieś analogie do mojego stanu wewnętrznego w książkach biograficznych Sylvii Plath. Na początku mnie to cieszyło, bo fajnie jest się czuć jak ktoś tak inspirujący i ciekawy, ale z drugiej strony jak pomyślę, że ona była neurotyczką i popełniła samobójstwo to kiepsko, oj kiepsko.
No i w ogóle te święta to z dupy są.
Co za fajne słowo, “najwidoczniej”, a po angielsku jeszcze fajniejsze.
Prawie tak fajne jak “cieplusi”.
if i had a gun, i’d pump your ethics full of lead.
grudzień 22, 2007
większości ludzi z mojego otoczenia należy się solidne “WYPIERDALAJ”.
a tak jakby się przyjrzeć, to mandarynki mają najbardziej okropną skórkę ze wszystkich owoców. No proszę.
Bottom Line: Fuck You
listopad 24, 2007
oj ależ to zajebista piosenka. To znaczy zawsze ją praktycznie lubiłam i słuchałam dużo dużo, ale dopiero zakochałam się w niej, jak przeczytałam tekst. Który tu zamieszczę, mimo że miałam już tu żadnych takich rzeczy nie wklejać.
Bottom Line: Fuck You
I gave up… on metaphors and acts of sarcastic wit. Rewording phrases in an attempt to grab the approval of faces i may never know. I’ve only met a few people that deserve this smile. Yes, I’m fucking ok and please don’t ask me again. I can not… stop dwelling on the fucking past. Disillusion, the only thing that keeps me warm at night.
Och ach <333333
I jako, że grono prawdę ci powie, to ja naprawdę zakochuje się w piosenkach. Krótkotrwale zwykle, ale jednak. I zawsze jak się trafi taki numer, a może i nawet zespół, to wydaje mi się, że już żaden inny mi się tak bardzo nie spodoba na pewno, że to one and only, a jak mi już zbrzydnie, to mam wrażenie, że pewnie już żadnej innej takiej piosenki już nie znajdę i zostanę taka zawieszona w muzycznej próżni, a tu proszę. Życie.
I kurwa przez ostatni tydzień nazbierało się tyle rzeczy, o których chciałam napisać, a i tak o wszystkim zapomniałam. A może jeszcze:
Marcin (21-11-2007 20:15)
to ja Ci teraz opowiem historie mojego zycia a dokladniej tego jak Cie spotkalem nie spotykajac przeciez a mimo to sie ucieszylem jakbym spotkal a potem zasmucilem jakobym nigdy ujrzec nie mial.
jechalem do koszar siedzac bezczelnie, bo nie godzi sie tak zacnej osobie jak ja stac. i drzwiami ktore byly 2 metry przede mna wchodzisz Ty. tzn tu mala zmyla bo nie zczailem ze masz dupe taka jak za dobrych licealnych czasow kiedy to byla ona 11 cudem swiata w moim prywatnym rankingu, ale uznajmy ze nei mialem czasu myslec zanadto. i nawet ubrana bylas jak Ty i mialas loczki koloru Twoich. no to wstalem bo co mam nie wstac, podejde, zagadam, moze dasz mi numer (mimo ze pamietam, ale z przyzwyczajenia bym wzial). no podchdoze blizej i chcialem zajebac bo morda zupelnie nie ta. mysle, jak Ty sie kurwo nie wstydziesz z taka morda do mnie dzisiaj odwracac Paulina? ale nei zabilem Cie, lub raczej nei zabilem nie-Ciebie (jesli wierzyc zasadzie podwojnej negacji to juz nie zyjesz (?)).
hahaha. priceless.
Dobrze, że Marcin się przeprowadził do Warszawy, bo zawsze dobrze mieć takiego kolegę, do którego można powiedzieć “weź spierdalaj” wiedząc, że się nie obrazi.
A w ogóle to zauważyłam, że jest tyle “przepraszam”, których nie chciałoby się nigdy słyszeć i tyle samo takich, których nie chciałoby się powiedzieć.
I kurwa chyba tak naprawdę to wszystko, co robię w życiu, to jest po to, zeby być lepsza od innych. Ale to jeszcze nie wiem i nie wiem też, czy to, co mnie przy niektórych rzeczach przytrzymuje to właśnie to masterstwo. Patrz: balet. Gdyby nie to, że prawie zawsze, by pokazać jak się robi prawidłowo cośtam na balecie całej grupie pani wybierała mnie, to nie wiem czy bym tam tyle lat wytrzymała. Co nie znaczy, że dlatego tańczyłam. Bo tańczyłam, bo to najlepsza rzecz na świecie. Ale to był chyba powód, dla którego tańczyłam W GRUPIE.
Marcin (21-11-2007 23:34)
a nie wiem kurwa, dziwna jestes.
I jeszcze wkurwia mnie to, jak ostatnio naokoło każdy próbuje wpłynąć na mnie poprzez “nawracanie” mnie na lepszą muzykę. To znaczy raczej próbę nawracania. Mnie nie przeszkadza, że Edyta słucha se max chujowego chill out’u w połączeniu z techno_disco_polo, tak samo nie obchodzi mnie, że Kasia sobie chodzi na jakieś sekciarskie spotkania oazowe. Chociaż gdybym miała wybór, to bym to zmieniła. Ale co mi do tego, kto co robi w swym wolnym czasie. Jeeez, więcej wyrozumiałości. Za to właśnie lubię moją siostrę, że ani razu nie powiedziała mi, żebym posłuchała kogośtam bo takie zajebiste ma piosenki, nie to co ja słucham. Ja tak samo nigdy nie powiedziałam tak na temat jej muzyki, chociaż pozostawia sobie ona wiele do życzenia.
W ogóle chaotycznie i nieładnie mi to wszystko wyszło, ale pierdolę.