;* :* :* * :* :* ;**

wrzesień 2, 2007

niespodzianka!

Przedstawiciele handlowi to chyba w ogóle inny gatunek ludzi. Albo wypindrzone lale albo istne cfaniaczki. Przychodzi taki 40-letni facet, na dodatek o takim samym nazwisku jak ja, staje za mną, bo jest to jedyna możliwość, aby skorzystać z faksu i mówi, żebym sie nie bała, bo on nie atakuje od tyłu. Woli tradycyjnie. Tak.

Ale dzisiaj pani przedstawicielka handlowa przebiła wszystkich, dostarczając mi przy tym mnóstwo radości! Mężatka z piętnastoletnim stażem, wyglądająca na 25 lat, mająca kilkunastoletnią córkę. Najpierw, gdy były jeszcze ze mną Edyta i Beata, zaczęła opowiadać o urodzinach córki, jak to tamta przyszła ze swoimi starszymi, 16-17-letnimi kolegami, a kochana mama im jeszcze drinka zrobiła. Kolega córki nie omieszkał wyrazić zachwytu tą jakże wyl00zowaną mamą. A urocza jubilatka na to: “Przestań, ona jest dla ciebie za stara!”, a otwarty na nowe wyzwania kolega: “Ale ja lubię takie dojrzałe kwiaty”. Fajosko.

Jednak prawdziwy ubaw_po_pachy zaczął się dopiero, kiedy wyszły Beata i Edyta i zostałam w jednym pomieszczeniu z tą przedstawicielką. Widziałam ją pierwszy raz w życiu, nawet się nie zapoznawałyśmy, a widziałyśmy się jedynie 5 minut. No to się nie odzywałam, bo byłam pochłonięta adresowaniem kopert. Ale widać, że ją męczyła straszliwie ta cisza, więc postanowiła do mnie zagadać. “A wiesz, w zeszłym tygodniu chciałam się nieco upiększyć i zrobić sobie dzień dla urody. I mam taką znajomą kosmetyczkę i ona mi poleciła zrobić sobie peeling kwasem glikolowym”. Przed wyrażeniem swojej wielkiej radości powstrzymywało mnie jedynie zdziwienie, ale przytaknęłam, bo wiem, co to kwas glikolowy, bo na takie zabiegi kiedyś chodziłam do kosmetyczki. No ale pani przedstawiciel kontynuuje swoją wypowiedź: “No i tam potrzebny jest neutralizator i ja o tym nie wiedziałam. I nałożyłam ten kwas i patrzę, a cała twarz mi puchnie, robi się czerwona i piecze”. Powtarzam, znamy się od 5 minut, jesteśmy tylko we dwie w pomieszczeniu, a ona mi historię swojego życia opowiada. I potem zaczęła narzekać jak to musiała jeździć po najlepszych dermatologach w mieście, a i tak wszyscy myśleli, że ktoś ją pobił, bo największe ślady tego “upiększania” były widoczne pod oczami. No i dramat, strasznie to ponoć wyglądało, więc aż przez tydzień nie pokazywała się w pracy! A potem mówi, że jeszcze trochę widać te skaleczenia, bo tak to można chyba nazwać i wstała, podeszła do mnie, nachyliła się nade mną i mi zaczęła pokazywać. Świetnie. To ja odpowiedziałam coś w stylu “No to rzeczywiście się upiększyłaś”, ale nie w formie ironicznej, tylko raczej z niejakim współczuciem. Dla jej głupoty ;)

No i że tak się wyrażę, the lady has made my day, to praca jest dzisiaj na plusik.

O jeszcze pozytywem dzisiejszej pracy było to, że miałam pojechać na pocztę odebrać przesyłkę, a poczta owa była na jakimś zadupiu, że nikt nie wiedział, gdzie to jest i zaczęły się dociekania i tłumaczenia, a mój wujek mówi: “Przecież to Księżyno, a nie Nowy Jork, a Paulina to by sobie przecież w Nowym Jorku nawet poradziła!”. Ooo… aż mi się miło zrobiło.

A myślałam, że dziś mnie nic nie zdenerwuje, oprócz radia rmf i jakże chujowych piosenek w nim puszczanych.

Ale nie! Gdybym mogła potrójnie tagować, to mój tata dostałby dziś 3 minusy! Bo najpierw zaczął mówić, że nie da w ogóle pieniędzy na ten mój planowany wyjazd nad morze. I to niesprawiedliwe, bo coś mi się należy chyba, skoro przez cały rok ANI RAZU, ANI KURWA RAZU mi nie przelał pieniędzy na konto, prawie nic ich nie kosztowałam, żyłam tylko ze stypendium i dobroci babci. I wiem, że oni nie mają pieniędzy, tylko wkurza mnie to, że mój tata, jak sprzedawał samochód mojego dziadka mojemu wujkowi w zeszłe wakacje, to specjalnie kazał mu spłacać go w miesięcznych ratach po 1000zł i te pieniądze miały iść na moje utrzymanie w Warszawie. A ja ani złotówki z nich nie zobaczyłam! A jak powiedziałam, że to mój już ostatni rok mieszkania w akademiku, to się kurwa oburzył, że niby za co ja mam mieszkanie wynajmować. I na pewno nie mam zamiaru wydawać wszystkich zarobionych pieniędzy na wyjazd nad morze.

I teraz przypominając to sobie, ZNOWU ŻEM SIĘ WKURWIŁA!

A drugi raz mnie zdenerwował, kiedy wracaliśmy ze stacji i powiedział, że wyglądam na trzy dychy. “No gdzież!” odrzekłam. “No ale na pewno wyglądasz na więcej lat niż masz”. No kurwa, to mu powiedziałam, że wszyscy mówią, że wyglądam na młodszą i nigdy nie słyszałam jeszcze, że wyglądam staro. Aż zaczęłam na niego krzyczeć w tym samochodzie. I nie wiem, czy on to mówił tylko po to, żeby mi dokuczyć, czy dlatego, że naprawdę tak myśli, ale wszystko by wskazywało na tę drugą opcję.

A trzeci raz mnie zdenerwował, jak powiedziałam, że jadę po Emilkę i że odwożę też jej koleżankę. No to on się pyta, gdzie ona mieszka i że chyba nie odwożę jej na Słoneczny Stok! A ja mówię, że nie i że mieszka prawie po drodze. I że lubię bardzo jeździć samochodem i to dla mnie sama przyjemność kogoś podwieźć. A on mówi coś takiego: “Patrz, bo to ty za benzynę płacisz”. No to zaczęłam mówić, mama stanęła po mojej stronie, że niedługo mi się ta przyjemność i tak skończy i żeby nie wszystko przeliczał na pieniądze. I kurwa dla kontrastu powiem, że jak ja liczę sobie, ile zarobię, to on i tak mówi, że najważniejsze jest doświadczenie i ogólne pojęcie o pracy w administracji, jakie zdobyłam. I gdzież tu logika!

O, moja mama też zarobiła se minusika, mówiąc: “A Ty byś nie chciała wynajmować mieszkania z Martyną T.?”. No plz! Toż to najbardziej spatosiała_nadalternatywna istota, jaką znam i bym chyba oszalała. A ona o tym wie, to czego się pyta.

A potem zakładałam rodzicom konto na allegro i na onecie dla ich firmy, co oczywiście też skończyło się wielką kłótnią, m.in. o podkreślnik, czy ma być w nazwie, czy też nie. I tata powiedział, że on to chyba będzie w Supraślu nocować.

Dom wariatów.

No i sfahuś, bo jest taki “ooo…” i nie piszę tego przez grzeczność, tylko naprawdę tak jest!