Dismantle me.

luty 21, 2008

Fortress jest raczej nieszczególną płytą jeśli chodzi o teksty, jednak Spoils im się jakoś wyjątkowo udało.

Every word that’s ever written will fall short of its intent.
Even spoke or sung or screamed it will betray what it has meant.
Language is the heart’s lament, a weak attempt to circumvent the
loneliness inherent in the search for permanence.

Zauważyłam też, że szczęście staje się powoli celem w moim życiu, zamiast być tylko jego skutkiem ubocznym.

Behold the world in other people, life is clarity.
Czyżby?

Podczas dorocznego “Światowego Forum Ekonomicznego” w Davos w 1999 r., Dean Ornish, Prezydent i Dyrektor Instytutu Badań nad Prewencją Medyczną, przedstawił następującą receptę:
1) zastąpić dietę bazującą na mięsie dietą bazującą na warzywach;
2) rzucić palenie (nawet jednego cygara dziennie)!
3) regularnie zażywać ćwiczeń ruchowych (zaledwie 30 minut marszu dziennie w trzech 10 min. dawkach może zmniejszyć ryzyko przedwczesnej śmierci o 50%);
4) zażywać środki uzupełniające dietę. Szczególnie polecane: 2-3 gramy oleju lnianego lub rybiego dziennie może zredukować choroby serca o 50%, a 200 mikrogramów selenu dziennie może zmniejszyć ryzyko raka piersi, prostaty i innych narządów od 40 do 60%;
5) skuteczniej radzić sobie ze stresem;
6) zmierzyć się z „emocjonalnymi i duchowymi” chorobami serca – samotnością i izolacją. Więcej kochać i być szczęśliwym – oto klucz do lepszego zdrowia.

(D.Ornish: How to save your own life, World Economic Forum, 1999 Annual Meeting – Davos 28 January – 2 February).

Verlangen.

styczeń 26, 2008

Me, I won’t impress. I’ll bore you with kindness.
Everyone’s obsessed with this whole mess of impressions they wanna make.
But once you know you won’t impress, you’ll find that being nice is nice for its own sake.

Z okazji Nowego Roku życzę sobie więcej spokoju, nauczenia się i-dont-care-ism’u, osobom którę lubię high five i oby tak dalej, a tym wszystkim, czyli w sumie większości, którzy mnie ostatnio wkurwili, rzekłabym tradycyjne “wypierdalaj”.

Ale z tym “wypierdalaj” to się tak nie da, bo jak bym to zastosowała do części osób, do których bym chciała, to i odcięłabym się od osób, z którymi kontaktu tracić bym nie chciała.

Ech, moje życie to taki nieskończony zbiór naczyń połączonych.

Napisałam takie ładne podsumowanie tego roku, ale to na kartce i nie chce mi się tego wszystkiego przepisywać. Ale w sumie ten rok w spojrzeniu krótkookresowym jest na +, ale w długookresowym chyba raczej na minus. A pojęcia długo- i krótkookresowości w tym momencie nie oznaczają bynajmniej tego samego, co w makroekonomii.

Piosenką idealnie opisującą ten mijający rok jest zdecydowanie “A Plateful Of Our Dead” Protest The Hero. Nie wiem, który już raz zamieszczę tu jej tekst, ale mam nadzieję, że to ostatni.

“A Plateful Of Our Dead”

Don’t ever ask us to define our morals
Sometimes when fundamentals meet teenage heartbreak
Some of us are all of us; half-selves that love whole hopes
And hara-kiri heartbreak

There’s almost nothing worse than never being real
Strained voices crying wolf when nobody can hear
If I had a gun I’d pump your ethics full of lead
If I believed in meat I’d eat a plateful of our dead

There’s merit in construction when it’s done with your own hands
There’s beauty in destruction, resurrection, another chance
There’s a you and I in union but just an I in our beliefs
There’s a crashing plane with a banner that reads everyone’s naïve

The only proof that I have that we shot and killed this horse
Is the sounds of whips on flesh and a bleeding heart remorse
When I’m In this state of reflection and you hand me whips
And two by fours I could never bring them down and beat the same horse as before

I’d rather kill a stupid flower and spread its seeds around
Until a garden with our bullet-laden morals will be found.

Nauczyłam się też, że nikomu nie można ufać i że najważniejsze w życiu to pilnować wyłącznie swojej dupy.

Ogólnie nie narzekam.

Bottom Line: Fuck You

listopad 24, 2007

oj ależ to zajebista piosenka. To znaczy zawsze ją praktycznie lubiłam i słuchałam dużo dużo, ale dopiero zakochałam się w niej, jak przeczytałam tekst. Który tu zamieszczę, mimo że miałam już tu żadnych takich rzeczy nie wklejać.

Bottom Line: Fuck You
I gave up… on metaphors and acts of sarcastic wit. Rewording phrases in an attempt to grab the approval of faces i may never know. I’ve only met a few people that deserve this smile. Yes, I’m fucking ok and please don’t ask me again. I can not… stop dwelling on the fucking past. Disillusion, the only thing that keeps me warm at night.

Och ach <333333

I jako, że grono prawdę ci powie, to ja naprawdę zakochuje się w piosenkach. Krótkotrwale zwykle, ale jednak. I zawsze jak się trafi taki numer, a może i nawet zespół, to wydaje mi się, że już żaden inny mi się tak bardzo nie spodoba na pewno, że to one and only, a jak mi już zbrzydnie, to mam wrażenie, że pewnie już żadnej innej takiej piosenki już nie znajdę i zostanę taka zawieszona w muzycznej próżni, a tu proszę. Życie.

I kurwa przez ostatni tydzień nazbierało się tyle rzeczy, o których chciałam napisać, a i tak o wszystkim zapomniałam. A może jeszcze:

Marcin (21-11-2007 20:15)
to ja Ci teraz opowiem historie mojego zycia a dokladniej tego jak Cie spotkalem nie spotykajac przeciez a mimo to sie ucieszylem jakbym spotkal a potem zasmucilem jakobym nigdy ujrzec nie mial.
jechalem do koszar siedzac bezczelnie, bo nie godzi sie tak zacnej osobie jak ja stac. i drzwiami ktore byly 2 metry przede mna wchodzisz Ty. tzn tu mala zmyla bo nie zczailem ze masz dupe taka jak za dobrych licealnych czasow kiedy to byla ona 11 cudem swiata w moim prywatnym rankingu, ale uznajmy ze nei mialem czasu myslec zanadto. i nawet ubrana bylas jak Ty i mialas loczki koloru Twoich. no to wstalem bo co mam nie wstac, podejde, zagadam, moze dasz mi numer (mimo ze pamietam, ale z przyzwyczajenia bym wzial). no podchdoze blizej i chcialem zajebac bo morda zupelnie nie ta. mysle, jak Ty sie kurwo nie wstydziesz z taka morda do mnie dzisiaj odwracac Paulina? ale nei zabilem Cie, lub raczej nei zabilem nie-Ciebie (jesli wierzyc zasadzie podwojnej negacji to juz nie zyjesz (?)).

hahaha. priceless.

Dobrze, że Marcin się przeprowadził do Warszawy, bo zawsze dobrze mieć takiego kolegę, do którego można powiedzieć “weź spierdalaj” wiedząc, że się nie obrazi.

A w ogóle to zauważyłam, że jest tyle “przepraszam”, których nie chciałoby się nigdy słyszeć i tyle samo takich, których nie chciałoby się powiedzieć.

I kurwa chyba tak naprawdę to wszystko, co robię w życiu, to jest po to, zeby być lepsza od innych. Ale to jeszcze nie wiem i nie wiem też, czy to, co mnie przy niektórych rzeczach przytrzymuje to właśnie to masterstwo. Patrz: balet. Gdyby nie to, że prawie zawsze, by pokazać jak się robi prawidłowo cośtam na balecie całej grupie pani wybierała mnie, to nie wiem czy bym tam tyle lat wytrzymała. Co nie znaczy, że dlatego tańczyłam. Bo tańczyłam, bo to najlepsza rzecz na świecie. Ale to był chyba powód, dla którego tańczyłam W GRUPIE.

Marcin (21-11-2007 23:34)
a nie wiem kurwa, dziwna jestes.

I jeszcze wkurwia mnie to, jak ostatnio naokoło każdy próbuje wpłynąć na mnie poprzez “nawracanie” mnie na lepszą muzykę. To znaczy raczej próbę nawracania. Mnie nie przeszkadza, że Edyta słucha se max chujowego chill out’u w połączeniu z techno_disco_polo, tak samo nie obchodzi mnie, że Kasia sobie chodzi na jakieś sekciarskie spotkania oazowe. Chociaż gdybym miała wybór, to bym to zmieniła. Ale co mi do tego, kto co robi w swym wolnym czasie. Jeeez, więcej wyrozumiałości. Za to właśnie lubię moją siostrę, że ani razu nie powiedziała mi, żebym posłuchała kogośtam bo takie zajebiste ma piosenki, nie to co ja słucham. Ja tak samo nigdy nie powiedziałam tak na temat jej muzyki, chociaż pozostawia sobie ona wiele do życzenia.

W ogóle chaotycznie i nieładnie mi to wszystko wyszło, ale pierdolę.

I Wanna Curl Up Like A Child

listopad 11, 2007

Zrobiłam się bardzo leniwa i ciągle mnie boli głowa.

Uwielbiam piosenkę P. Diddy feat. Keyshia Cole “Last Night”. Połowicznie dlatego, że Piotrek do niej zatańczył w You Can Dance jedną z najpiękniejszych solówek jakie widziałam, ale też dlatego, że jest śliczna, śpiewana z nadzieją i pasją i ma ładny tekst. Którego tu nie zamieszczę, bo już dość tych tekstów.

Moja nowa idolka, Angela Hysen, prowadzi kilka blogów i na każdym wciela się w inną osobowość. I tak się zastanawiam, czy przez to nie traci się tej własnej. Bo chciałabym tak, bo mam trochę pomysłów. Ależ to by było dziwne. I pewnie rozwinęłoby moją zrujnowaną przez proces socjalizacji i szkolnictwa wyobraźnię i nauczyłoby mnie konsekwencji w działaniu. Zresztą mój livejournal był poniekąd odbiciem, w sensie negatywem, mojego codziennego zachowania. To był dopiero fun.

Przypomniał mi się cytat Williama Shakespeare’a A fool thinks himself to be wise, but a wise man knows himself to be a fool i w tym wszystkim co się ostatnio dzieje, to mi akurat najbardziej poprawia humor. Chociaż może niekoniecznie, ale przynajmniej, skoro ciągle tyle rzeczy mnie utwierdza w tym, że jestem taka głupia, to może jednak taka nie jestem. Haha, głupie, ale cóż ;)

Chciałabym tu napisać milion rzeczy, ale nie potrafię.

aha.

listopad 10, 2007

Przeszła już mi chwilowa fascynacja Alexisonfire, ale dla jej upamiętnienia, wkleję se bardzo ładny tekst jednej ich piosenki, którą uwielbiam wprost, i jest i klaskanie i łoo-ooo nawet ;)


“Boiled Frogs”

A man sits at his desk
One year from retirement,
And he’s up for review
Not quite sure what to do.
Each passing year
The workload grows.

I’m always wishing, I’m always wishing too late
For things to go my way
It always ends up the same
(Count your blessings)
I must be missing, I must be missing the point
Your signal fades away and all I’m left with is noise
(Count your blessings on one hand)

So wait up, I’m not sleeping alone again tonight.
There’s so much to dream about, there must be more to my life

Poor little tin man, still swinging his axe,
Even though his joints are clogged with rust.

My youth is slipping, my youth is slipping away.
Safe in monotony, (so safe), day after day
(Count your blessings)
My youth is slipping, my youth is slipping away.
Cold wind blows off the lake, and I know for sure that it’s too late
(Count your blessings on one hand)

So wait up, I’m not sleeping alone again tonight
There’s so much to dream about, there must be more to my life.

Can’t help but feel betrayed, punch the clock every single day
There’s no loyalty and no remorse.
Youth sold for a pension cheque
And it makes him fucking sick
He’s heating up, he can’t say no

(Whoa-oh-oh-oh-oh)

So wait up, I’m not sleeping alone again tonight,
There’s so much to dream about, there must be more to my life.
(So wait up)
So wait up I’m not sleeping alone again tonight
Between the light and shallow waves is where I’m going to die
Wait up for me
Wait up for me
Wait up for me

and what a finale it is!

październik 30, 2007

PROTEST THE HERO

“A Plateful Of Our Dead”

Don’t ever ask us to define our morals
Sometimes when fundamentals meet teenage heartbreak
Some of us are all of us; half-selves that love whole hopes

And hara-kiri heartbreak

There’s almost nothing worse than never being real
Strained voices crying wolf when nobody can hear
If I had a gun I’d pump your ethics full of lead
If I believed in meat I’d eat a plateful of our dead


There’s merit in construction when it’s done with your own hands
There’s beauty in destruction, resurrection, another chance
There’s a you and I in union but just an I in our beliefs (priceless!!!!!!!!!!111111111)

There’s a crashing plane with a banner that reads everyone’s naïve

The only proof that I have that we shot and killed this horse
Is the sounds of whips on flesh and a bleeding heart remorse
When I’m In this state of reflection and you hand me whips
And two by fours I could never bring them down and beat the same horse as before

I’d rather kill a stupid flower and spread its seeds around
Until a garden with our bullet-laden morals will be found

nie mogłam wczoraj zasnąć przez tę piosenkę! bo wciąż nie mogę zrozumieć o co chodzi w niektórych fragmentach :( a pogrubione są te najwspanialsze och ach <3

a w nocy tak mocno przytulam Wielkiego Smutnego Misia, że aż mnie potem rano boli ręka, hehe ;)

alexisonfajer “rough hands”

październik 16, 2007

Sometimes love isn’t about
how much someone suits you
But how much you’re willing to change
to suit them.

i jeszcze potem taki śliczny fragment jest, ale to nieważne.