Nie, właściwie to nie. Ale tak przeczytałam na pewnym blogu pewnej dziewczyny. Chociaż czasami może i chciałabym. Tak.

W psychoteście wyszło mi, że mam bardziej męski umysł niż moi koledzy. Co skłania mnie do refleksji, że albo jestem po prostu mało kobieca, stąd moje zainteresowanie damskimi tyłkami i preferowanie feminine faces u chłopaków, albo jestem lesbijką, albo gejem, albo facetem, albo mam kolegów-pizdy albo po prostu ten test był źle zrobiony. A wyglądał profesjonalnie.

Nie mogłam się doczekać czasu, kiedy skończy się okres wzmożonej nauki, a teraz już mam tego dosyć, że mogę sobie po prostu robić rzeczy, na które mam ochotę. Widząc, że inni się uczą napawa mnie niepokojem i wyrzutami sumienia, że może też powinnam. Chociaż na dobrą sprawę to nie mam czego. A gdybym tak pewnie miała własne mieszkanie, to możliwe, że nie miałabym tych wszystkich obaw, bo nie musiałabym oglądać innych ludzi z nosem w książkach. W ogóle nie musiałabym oglądać innych ludzi. I mogłabym siedzieć teraz bez słuchawek na uszach, rozkoszując się muzyką Subb dopływającą do moich uszu z chujowych, ale jednak, głośników z laptopa. A nanonanonano już prawie w drodze, łiiii!

love me perfectly.

what to do, what to do.

listopad 8, 2007

Nie mam kompletnie nic do powiedzenia, ale skoro nie mam co robić, to sobie popiszę.

Bo powinnam się uczyć, ale pierdolę ekonometrię. Nie dam rady czytać książki, bo mnie głowa napierdala. Bolą mnie też plecy, stąd muszę przebywać w pozycji leżącej najlepiej. Czekam tylko na pewne wiadomości, które umożliwią mi niejako rozpoczęcie długoterminowego planu owocnej samorealizacji. Oby.